Restauracja u Parasolnika
„ …Panie kochany, kiedyś to było lepiej… „
A może kiedyś to było inaczej?
Było tak, że mówiąc dziś o tamtych czasach zapuszczamy się
w iluzoryczne klimaty innego świata.
Czas parasolnika to lata 60-te i 70-te PRL-u*.
Sopot tamtego czasu to razem wzięte małe Saint Tropez, Las Vegas,
Monaco i Copacabama – kolorowy kwiatek na szarej rzeczywistości.
W tym wszystkim on – P a r a s o l n i k – intrygujący kolorowy dziwak,
tęcza małej swobody, której mu po cichu zazdrościliśmy.
Odrywał nas od problemów pustych, sklepowych półek,
ciągłego „załatwiania” wszystkiego, cenzury, bezpieki,
nieba z czerwoną gwiazdą zamiast słońca.
Budził w nas szczerą, spontaniczną radość.
Był dotykalny, realny i prawdziwy a równocześnie inny, bajkowy,
nierzeczywisty , może nawet kosmiczny.
Tamten Sopot to wódczane bary „Ludowa”, „Tempo”, „Costarica”…
i lorneta z meduzą**, ale też blichtr „Grand Hotelu”
z prawdziwym chataubriandem
i monciakowa rewia ubrana w mieszankę ciuchów z PDT-u***,
marynarskiego przemytu i polskiej fantazji.
W tym wszystkim Pan Czesio Parasolnik – pętla czasu,
wieczny symbol, Sopot w pigułce, temat na książkę czy film,
pomysł na knajpkę…
…i to właśnie a może o tym chcemy przypomnieć
W RESTAURACJI U PARASOLNIKA.
81-868 Sopot,
al. Niepodległości 766 (w Hotelu Europa)

